Nie trudno zauważyć, że konflikt pomiędzy samorządowcami ma wyraźnie polityczny charakter.
Wybory, które podzieliły miasto
Spór ten sięga bowiem jeszcze wyborów samorządowych w 2024 r. Wybory na Burmistrza zakończyły się minimalnym zwycięstwem Tomasza Matuszewskiego, który zdobył 50,2% głosów, pozostawiając Sławomira Miklicza z wynikiem 49,8%.

Tak niewielka różnica - wynosząca zaledwie 172 głosy - wyraźnie pokazała, jak bardzo podzielony jest Sanok. Dodatkowo, mimo reelekcji, komitet Matuszewskiego Łączy nas Sanok nie uzyskał większości w miejskiej Radzie. Tę zdobyli przeciwnicy obecnego burmistrza z komitetem Demokratów Ziemi Sanockiej na czele.
Co więcej, to właśnie Sławomir Miklicz objął po wyborach funkcję przewodniczącego Rady Miasta, co tylko spotęgowało napięcia między obiema stronami.

Zarówno burmistrz, jak i przewodniczący Rady Miasta, nie szczędzą sobie publicznych przytyków. Matuszewski zarzuca Mikliczowi blokowanie strategicznych decyzji i prowadzenie działań na szkodę miasta. Przewodniczący Miklicz natomiast oskarża burmistrza Matuszewskiego o doprowadzenie do kryzysu finansowego Sanoka, nieudolne zarządzanie budżetem oraz forsowanie kontrowersyjnego planu naprawczego.
Plan naprawczy
Niewątpliwie przyjęty po długich i dramatycznych obradach sanockich radnych plan naprawczy dla Sanoka budzi kontrowersje. Jak już pisała wcześniej redakcja portalu Halo Rzeszów, dokument przewiduje oszczędności m.in. w postaci likwidacji szeregu dodatków socjalnych, w tym tzw. "sanockiego becikowego", a także podniesienie opłat oraz podatków, które najmocniej odczuć mogą mieszkańcy.
Z drugiej strony problem zadłużenia Sanoka jest niezwykle złożony i stanowi on rezultat decyzji podjętych na przestrzeni wielu ostatnich lat - nie tylko tych okresu rządów Matuszewskiego i jego otoczenia. Na sytuację miasta rzutowała również, podobnie jak na cały region, pandemia koronawirusa, a także gospodarcze skutki wojny na Ukrainie.
Zobacz też:
Dlatego też, w obliczu odrzucenia przez radnych, budżetu Sanoka na rok 2025 plan naprawczy stanowi nadzieję na ustabilizowanie miejskich finansów, nawet mimo wspomnianych wyżej kontrowersji.
W piątkowy wieczór burmistrz Matuszewski poinformował, że RIO pozytywnie zaopiniowała przedstawiony przez sanocki Ratusz plan naprawczy.
-RIO potwierdziła dziś, że nasz program naprawczy stanowi solidny fundament dla finansów miasta. To dowód na rzetelne przygotowanie dokumentu i jego realne podstawy ekonomiczne – napisał w mediach społecznościowych.
Burmistrz postanowił też krótko odnieść się do krytyki swoich przeciwników. Stwierdził on bowiem w swoim wpisie, że gdyby nie postawa jego przeciwników, Sanok mógłby uniknąć konieczności wdrażania jakiegokolwiek planu naprawczego.
-W ostatnim czasie było zbyt wiele politycznych rozgrywek, które nie służyły sprawie naprawy finansów miasta. Tym wszystkim zaś, którzy byli przeciwko programowi naprawczemu i publicznie go krytykowali życzę autorefleksji i namawiam aby za priorytet postawili sobie jednak przede wszystkim Sanok i jego mieszkańców - dodał na koniec Matuszewski.
Przewodniczący Miklicz jednak, podobnie jak wcześniej członkowie jego klubu podczas obrad Rady Miasta, krytycznie odniósł się do entuzjazmu swojego oponenta, wskazując na konsekwencje planu dla mieszkańców.
-Życie w Sanoku będzie zdecydowanie najdroższe w regionie – i to jest przedstawiane jako sukces. Zamiast cieszyć się nowymi inwestycjami, każe się nam cieszyć podwyżkami – ironizował Miklicz.
Post skwitował on słowami pochodzącymi z popularnego serialu "Ranczo" - "No Churchill normalnie".
Polityczny impas
Obustronne oskarżenia i brak porozumienia mają realne konsekwencje dla mieszkańców. W wyniku zamrożenia decyzji budżetowych wstrzymano wypłaty dla pracowników jednostek podległych gminie, w tym nauczycieli i urzędników. Niepewność finansowa sprawia, że inwestycje miejskie są odkładane, a przyszłość wielu usług publicznych stoi pod znakiem zapytania.
Spór pomiędzy burmistrzem a przewodniczącym Rady Miasta przypomina polityczną grę, w której ofiarami stają się mieszkańcy Sanoka. Dopóki obie strony nie znajdą pola do kompromisu, trudno oczekiwać, by sytuacja uległa poprawie.
Sanoczanie z niepokojem obserwują kolejne potyczki na sesjach Rady Miasta i mediach społecznościowych, zastanawiając się, czy ich przedstawiciele będą w stanie postawić interes miasta ponad osobiste animozje.
Napisz komentarz
Komentarze