Bezowocne dyskusje
Przypomnijmy, iż kilka dni wcześniej, 30 maja, odbyła się dyskusja nad Studium. Początkowo miała się ona odbyć w siedzibie Urban Lab, jednakże ze względu na spore zainteresowanie, musiała się ona ostatecznie odbyć w jednej z sal Teatru "Maska".
Dokument prezentował kierunki zagospodarowania przestrzennego terenów następujących osiedli: Budziwój, Bzianka, Przybyszówka, a także Słocina.
Atmosfera rozmów prezydenta Miasta Rzeszowa, Konrada Fijołka, z mieszkańcami przybrała bardzo nerwowy przebieg. Prezydent zapewniał zgromadzonych, że każdy ich głos zostanie wzięty pod uwagę, jednakże nie zadowoliło to zainteresowanych.
Uznali oni bowiem, iż na mocy Studium i przekształcenia ich działek w tereny zielone, nie tylko doświadczą oni materialnych strat, ale też i zahamowany zostanie rozwój okolicznych terenów.
Ważne są uwagi i spotkania
Początek protestu.
Podobne zarzuty pojawiały się również w wypowiedziach mieszkańców podczas piątkowego zgromadzenia. Pojawił się na nim m.in. radny klubu PiS, Grzegorz Koryl.
- Musimy przekonywać, że problem utraty waszych majątków jest realny - tłumaczył zgromadzonym Koryl. - Jeżeli to odpuścicie, to samo pismo mało da. Choć oczywiście uwagi do Studium są bardzo ważne. Ale też ważne są spotkania. Tak jak to na Przybyszówce. Tam nie będzie przedstawicieli Miasta. Ale przyjdźcie. Jeśli będą spotkania na waszych osiedlach, przychodźcie!
Wypowiedź radnego Koryla i organizatorów.
Radny zachęcał również do uczestnictwa w rozmowach z radnymi, a także z prezydentem Fijołkiem. Przestrzegał jednocześnie przed wrogim nastawieniem w stosunku do samorządowców.
Następnie głos zabrali przedstawiciele organizatorów, którzy m.in. zachęcali do rejestracji na stronie "protestrzeszow.pl" oraz do jej regularnego śledzenia. Jak zapewniają, mieszkańcy, których sprawa Studium dotyczy, po rejestracji w systemie będą mieli możliwość do otrzymania pomocy prawnej.
Głos sprzeciwu
Redakcja portalu Rzeszow112 poprosiła o komentarz Aldonę Wysocką, architekt oraz byłą samorządowiec. Zaangażowała się ona w protest, gdyż sama mieszka ona na osiedlu Budziwój.
- Obecnie mieszkam na Budziwoju, a wcześniej na Baranówce. Z racji tego, iż mieszkałam przez wiele lat w różnych miejscach, a także z powodu moich różnych zainteresowań, jestem w stanie ocenić sposób realizacji tego Studium - wyjaśnia. Dalej kontynuuje: - Według mnie, jest to materiał, który nie jest oparty na bieżących uwarunkowaniach. Wszelkie materiały, które są dołączone do opracowania są zakończone na 2020 roku.
Pełna wypowiedź pani Aldony Wysockiej.
Nasza rozmówczyni uważa, że realizacja planu zawartego w Studium nie może zostać uznana za wyraz troski o mieszkańców. Uważa ona, że ochrona zieleni jest niezwykle istotna, a zawarte w dokumencie plany zagrażają m.in. zieleni znajdującej się w centrum, nieopodal osiedli mieszkaniowych, z czego nie zdają sobie w tej chwili sprawy ich mieszkańcy.
Napisz komentarz
Komentarze